Zamachy na Funkcjoniariuszy Policji Plebiscytowej na terenie Piekar Śląskich

Z zasóbu Archiwum Państwowego w Katowicach 12/38/30 Z zasóbu Archiwum Państwowego w Katowicach 12/38/30

Czas Powstań Śląskich jest okresem w historii Naszego regionu bardzo burzliwym, który i w naszym mieście odcisnął piętno. Niestety dzisiejsza wiedza powszechna na ten temat jest bardzo uboga, a szkoda, bo to ważny okres w historii Naszych ziem, który do dziś może być namacalny. W naszym mieście miały miejsce potyczki powstańcze, zabójstwa czy też inne gwałtowne czyny zrodzone na tle narodowościowym, które pochłonęły ludzkie życie i zdrowie. Jednym z nich są przemilczane przez współczesną historię, sylwetki Funkcjonariuszy Policji Plebiscytowej, którzy oddali zdrowie i życie na terenie Piekar Śląskich.

Tło historyczne powstania Policji Plebiscytowej

Po klęsce i kapitulacji Niemiec w I Wojnie Światowej, coraz silniej w tony uderzał na Śląsku głos polskości, szczególnie u najniższej, robotniczej części społeczeństwa. Okres napięć społecznych na tle narodowościowym w roku 1919 spowodowany szykanami i represjami ze strony Niemiec w stosunku do Ślązaków, głośno manifestujących swoja pro-polskość, musiał doprowadzić do wybuchu rewolty. Jednym z głównych powodów wybuchu I Powstania Śląskiego były tak zwane "Strajki Sierpniowe", które osiągnęły gigantyczny zasięg, zrzeszający około 140 tys. robotników. Strajkujący domagali się nie dopuszczania do pracy członków Freikorpsu oraz Grenschutzu, którzy przyczynili się do ucisku i terroru względem "polskich Ślązaków". Kolejnym powodem, a zarazem iskrą wybuchu powstania była masakra w kopalni "Mysłowice", gdzie do żądających otrzymania zaległego wynagrodzenia robotników oddział Grenschutzu otworzył ogień, zabijając 9 osób w tym dwójkę kobiet oraz 13-letniego chłopca. Powstanie wybuchło z 16 na 17 sierpnia i wskutek przeważającej przewagi sił niemieckich wygasło tydzień później, doprowadzając m.in. do ucieczki Powstańców przez Brynicę do Polski.

Po powstaniu ucisk Polaków ze strony Niemieckiej, szczególnie ze strony niemieckich funkcjonariuszy policji bezpieczeństwa SIPO (Sicherheitspolizei), Policji Państwowej (Staatspolizei), Żandarmerii Krajowej (Landjägere) oraz Policji Kryminalnej (Kriminalpolizei) jeszcze bardziej się zwiększył. To m.in. za sprawą tych niemieckich organizacji, którzy bez najmniejszych oporów przedstawiały swoją jawną nienawiść do spraw polskich i polskości części Ślązaków, wybuchło II Powstanie Śląskie. Tym razem lepiej przygotowane i zorganizowane okazało się zwycięską insurekcją polską, które wymusiło na Międzysojuszniczej Komisji Rządzącej i Plebiscytowej na Górnym Śląsku usuniecie z życia społeczeństwa w/w niemieckich organizacji porządkowych i utworzenie na ich miejsce Policji Plebiscytowej (Abstimmungpolizei – APO), późniejszej Policji Górnego Śląska, w której skład wchodzili na zasadzie parytetu, po równo funkcjonariusze zarówno polscy jak i niemieccy.

Dowództwo w tej formacji przypadło zagranicznym Oficerom z komisji Międzysojuszniczej, a kres tej formacji przyniosło III Powstanie Śląskie, spowodowane niezadowoleniem Polaków z wyników Plebiscytu. Polscy Funkcjonariusze w dniu wybuchu III Powstania rozbrajali niemieckich "kompanów", a następnie żywo włączyli się do walki jak i sprawowania funkcji bezpieczeństwa na terytoriach opanowanych przez Powstańców. Funkcjonariusze Ci stworzyli podczas powstania m.in. Żandarmerie Górnego Śląska czy też Milicję Górnośląską.

Zdjęcie przedstawiające Byłych Powstańców z Brzezin Śląskich wykonane w latach 20-tych. Na fotografii z prawej strony gościnnie zasiada Paweł Bąk - Komendant Policji Województwa Śląskiego z Brzezin Śląskich. Były funkcjonariusz APO, Żandarmerii jak i Powstaniec. Stracony w Katyniu

Źródło: Izba Regionalna w Piekarach Śląskich

Zamach na polskich Funkcjonariuszy APO w Brzezinach Ślaskich

Także wielu piekarzan służyło w Policji Plebiscytowej na terenie całego Śląska. Duża cześć późniejszych funkcjonariuszy Policji Województwa Ślaskiego, która sprawowała funkcję porządkową w okresie II Rzeczpospolitej na Śląsku, miało swoje korzenie w tej formacji. Okres między II a III Powstaniem był także bardzo niespokojny nawet dla samych funkcjonariuszy APO, zdarzały się zamachy na nich samych, a jednym z nich był zamach w restauracji rodziny Covi przy głównym skrzyżowaniu dróg w Brzezinach Śląskich. O przebiegu tego z góry zaplanowanego zamachu przez bliżej nieokreślonych Niemców, mówi relacja ofiary tego zajścia, Wiktora Grabińskiego, późniejszego oficera Policji Województwa Śląskiego.

Lokal Dominika Covi po lewej, przed przebudową

Źródło: Archiwum Jerzego Kucharskiego

 

(pisownia oryginalna)

Szarlej, dnia 4 sierpnia 1930.

Opis napadu bandytów na byłych wachmistrzów Policji Plebiscytowej Grabińskiego Wiktora i Kiszla w Brzezinach Śląskich.

Służyłem od założenia APO w IV sotni w Tarnowskich Górach dnia 21.II.1921 zostałem wysłany wraz z wachmistrzem Kiszlem i jednym wachmistrzem ze strony niemieckiej do Komendanta Powiatowego. Tam odebrał nas jeden tajny ajent(agent) policyjny, rzekomo obywatel francuski, który władał dobrze jerzykiem niemieckim, celem udzielenia mu asystencji przy aresztowaniu nieznanej nam osoby. Samochodem osobowym wyjechaliśmy do Brzezin Śląskich na kopalnię Biały Szarlej, gdzie dany osobnik miał pracować. Przed kopalnia samochód sie zatrzymał i tajny ajent udał się do biura kopalni, celem zaciągnięcia informacji. Po chwili ajent wrócił oświadczając nam że aresztowania może dokonać dopiero o godz. 13 1/2. Była to godzina 12. wszyscy udaliśmy się samochodem do brzezin Śląskich do restauracji Kowla (Covi) na obiad. Po obiedzie o koło godz. 13:15 przystąpił tajny ajent do niemieckiego wachmistrza mówiąc do niego by udał się z nim do samochodu. Następnie zwrócił do nas polaków mówiąc abyśmy zaczekali około 10 minut w restauracji a potem udali sie pieszo na kopalnię przyczem jeszcze mówił, że to tak niepodpadanie. Tajny ajent z niemieckim wachmistrzem odjechał na kopalnię. Nadmieniam że oprócz nas w restauracji niebyło nikogo. Po małej chwili wpadło do restauracji dwóch mężczyzn około 23 lata uzbrojeni w karabiny(sztucer) i zawołali do nas wachmistrzów polaków "Hände hoch". Byliśmy uzbrojeni tylko w pistolety 0,8. Nie mieliśmy zamiaru sie poddać chwyciliśmy za naszą broń palną, jednakowoż niezdołaliśmy zrobić z niej użytku, gdyż w momencie oddali bandyci 2 strzały kładąc wachmistrza Kiszla trupem na miejscu ja zaś zostałem postrzelony w prawą pierś przyczem zostały uszkodzone płuca. Po oddaniu strzałów bandyci zbiegli szosa w kierunku Kamienia. Będąc mocno zdenerwowanym nie czułem nawet mojej rany wybiegłem za bandytami oddając za nimi 5 strzałów z rewolweru. Bandyci nie ustraszeni przyklękli na ulicy i zaczęli mnie znowu ostrzeliwać. Nagle zasłabłem i udałem się z powrotem do restauracji gdzie udzielono mi pierwszej pomocy poczem samochodem sanitarnym zostałem odwieziony do szpitala w Bytomiu gdzie przebyłem do końca kwietnia 1921.

Grabiński Wiktor, Przodownik

 

Lokal Artura Covi, już po przebudowie, w budynku tym oprócz restauracji mieściło się także jeszcze przed wojną kino

Źródło: Archiwum Jerzego Kucharskiego

Niestety oprócz tego raportu, żadne inne dokumenty mówiące o tym zamachu nie sa znane. Milczą o śmierci Kiszla oficjalne wykazy poległych funkcjonariuszy APO, jak i ówczesne gazety. Jednak mamy nadzieję, że i w tym wypadku wraz z upływem czasu, kolejne materiały ujrzą światło dzienne. Jedynym znanym faktem z życia Pana Grabińskiego jest to, że wstąpił po III Powstaniu do Policji Województwa Śląskiego i awansował do stopnia Przodownika. Zmarł 5 miesięcy po sporządzeniu tego raportu dnia 23.12.1930r.


Kolejne przypadki zamachów na ówczesnych i byłych funkcjonariuszy APO w naszym mieście.

Jedynym podanym w oficjalnym wykazie poległych Funkcjonariuszy APO, jest Bogacki Alojzy, który zginął na służbie w Brzozowiczach, niestety i tutaj nie są znane dokumenty o tym zabójstwie. Nie wiemy nic ani o samym zajściu jak i o dacie śmierci Pana Alojza.

Kolejna ofiarą tego okresu w Brzezinach Śląskich jest Emanuel Wilczek, który najprawdopodobniej jako były funkcjonariusz APO służący w Lipinach, pełnił podczas III Powstania Śląskiego służbę porządkową. Także i w tym wypadku bardzo mało jest materiału źródłowego. Gazety nie zanotowały tego morderstwa, a przedwojenny oficjalny wykaz poległych Powstańców nie obejmuje osoby Pana Emanuela. Co ciekawe, sylwetkę Pana Wilczka wymienia przedwojenne czasopismo "Mały krajoznawca Śląski" nr 4-5 z roku 1938, jako poległego w Powstaniu. Dopiero po wojnie zrehabilitowano postać Pana Emanuela i wciągnięto go na oficjalny wykaz poległych Powstańców.

Według władz powstańczych do zajścia doszło w nocy z 18 na 19 czerwca 1921r. kiedy III Powstanie już wygasało, w okolicach cmentarza w Brzezinach Śląskich. Emmanuel Wilczek miał zostać zastrzelony przy próbie aresztowania Pawła Odoj, niestety nie wiadomo czy morderstwo to miało być na tle narodowościowym czy też było zwykłym bandyckim aktem. Inna tezę możemy znaleźć na akcie zgonu sporządzanym w Kościele pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa w Brzezinach. Ta napisana w języku niemieckim w wolnym tłumaczeniu mówi o omyłkowym postrzeleniu dowódcy patrolu (Emmanuel Wilczek) przez swoich ludzi. Według relacji rodzinnych miał zostać zastrzelony przez człowieka którego znał.

Sylwetkę Pana Wilczka możemy zobaczyć na zachowanych dokumentach, które do dziś są przechowywane w rodzinnym archiwum rodziny Wilczek. Doczesne szczątki Pana Emmanuela spoczęły na brzezińskim cmentarzu, nieopodal grobu Dowódcy I Powstania Śląskiego w Brzezinach Śląskich, Teodora Trautmana, który poległ przy próbie przebicia wraz ze swoimi podwładnymi do ówczesnej Polski, przez Brynicę w rejonie Kamyc / Osiedla Powstańców.

 


Mapa

 

Żródła:

  • Zasoby Archiwum Państwowego w w Katowicach
  • www.wikipedia.pl
  • www.dobroni.pl

 

1 komentarz

  • Roman
    Roman czwartek, 26, październik 2017 00:04 Link do komentarza

    Teofil Kupka - górnośląski działacz, który sprzeciwił się Korfantemu
    To jeden z bardziej wstydliwych epizodów burzliwych czasów powstańczych na Śląsku. 20 listopada 1920 r. do domu Teofila Kupki w Bytomiu zapukało dwóch nieznajomych. Szukali pracy. Gdy Kupka zapisywał ich nazwiska, zastrzelili go na oczach dzieci i ciężarnej żony. Tak zginął człowiek nazywany po latach to śląskim bohaterem, to polskim zdrajcą. Kupka urodził się 22 sierpnia 1885 r. w Marklowicach, był zawiadowcą w kopalni, współpracował krótko z redakcją "Katolika". Wszystko w jego życiu zmieniła decyzja o dołączeniu do Polskiego Komisariatu Plebiscytowego, w którym wiosną 1920 r., na polecenie Wojciecha Korfantego, objął pion organizacyjny. Odpowiadał za działania propagandowe, nadzorował pracę ok. 350 agitatorów, którzy jeździli po śląskich miastach i wsiach, zachęcając do głosowania za przyłączeniem regionu do Polski. Współpraca z Korfantym zaczęła zgrzytać, bo Kupce przestało się podobać, że za istotne decyzje dotyczące przyszłości Śląska odpowiadają polityczni spadochroniarze z Wielkopolski. Działacz nie planował otwartego konfliktu z wodzem - argumentował mu, że jest jedynym, obok Józefa Rymera (przyszłego wojewody śląskiego) "swojakiem" kierującym akcją plebiscytową. Co prawda, w imieniu śląskich pracowników komisariatu zażądał podwyżki płac, ale chodziło mu o coś znacznie ważniejszego niż pieniądze i wpływy. Narzekał na lekceważący i powierzchowny stosunek przyjezdnych do tutejszej specyfiki. Gdy Polacy podkpiwali sobie z "ludku śląskiego", Kupka zdecydowanie opowiadał się przeciw wszczy- naniu śląskiego konfliktu, biegnącego jego zdaniem w poprzek polskich i niemieckich podziałów narodowościowych. Obawiał się wojny polsko-niemieckiej, która na Śląsku zostawiłaby spaloną ziemię, zniszczyła przemysł i życie tysięcy ludzi. Był przeciwny polityce odwetowej wobec niemieckiego terroru, co według niego tylko odstraszało od sprawy polskiej mieszkańców o bardziej umiarkowanych poglądach. Wreszcie, przestrzegał przed oddawaniem władzy na autonomicznym w przyszłości Śląsku w ręce wspomnianych wcześniej spadochroniarzy. Później wzywał nawet do aresztowania podżegaczy wojennych na czas plebiscytu. Brzmi sensownie? Korfanty był innego zdania. Latem 1920 r. wyrzucił Kupkę z PKPleb. Po stronie polskiej zbuntowanego działacza uznano za zdrajcę, a nawet niemieckiego szpiega, który przekazuje wrogim bojówkom tajne informacje o poczynaniach POW. Kupka odgryzał się Korfantemu, zarzucając mu, że pozwolił na panoszenie się "poznańskiej kliki paskarzy, którzy przyjechali tylko po to, by doić górnośląską krowę". Powołał Górnośląski Komitet Plebiscytowy i wbrew ustaleniom z aliantami, optował za głosowaniem na trzecią listę, nie polską, nie niemiecką, a śląską. Jego gaze- tę "Wola Ludu" zdominowały hasła: "Górny Śląsk dla Górnoślązaków", Kupka chciał niepodległego regionu, jak twierdzą niektórzy, odrębnego państwa na kształt dzisiejszej Szwajcarii.

    W końcu uznał, że w ówczesnych realiach geopolitycznych to utopia, więc na łamach "Woli Lu-du" nawoływał do dyskusji na temat autonomii, zbadania sytuacji gospodarczej Polski i Niemiec, by Ślązacy głosujący w plebiscycie mogli podjąć świadomą decyzję. Dziennikarze związani z Korfan-tym na postulaty Kupki odpowiedzieli kpinami i dalszymi oskarżeniami o zdradę. Kupka wdał się w prasową pyskówkę, a kontrkampania jego gazety z takimi określeniami, jak "doktorsko-szlachecka jaśnie pańska Polska", nie pozostawiła wątpliwości, po której stronie opowiedział się prowadzony przez niego obóz. W jednym z tekstów przyznawał, że los Ślązaka w państwie pruskim nie był wymarzony, jednak "niesumienne upośledzanie Górnoślą-zaków przez Wszechpolaków przekonuje już dziś, że pod władzą szlachciców będzie o wiele gorzej niż u Prusaków". Swój ostatni tekst Kupka wydał 20 listopada 1920 r. Apelował do stronników PKPleb., aby poparli zarzuty argumentami. Argumentów nie było - był zamach, tego samego dnia. Ślady morderstwa prowadziły do polskiego komisariatu. Głównym podejrzanym był Henryk Myrcik, ślusarz z Szarleja, który pracował w PKPleb., zaś drugi z zabójców należał do POW. Niemcy natychmiast wykorzystali śmierć Kupki i na plakatach propagandowych drukowali jego podobiznę, sugerując m.in., że jego ostatnią wolą było pozostawienie Śląska w granicach Niemiec. Na innej ulotce duch zamordowanego straszył swoich polskich oprawców, wśród których można było dojrzeć twarz Korfantego. Czy Korfanty zlecił zlikwidowanie Kupki? 3 dni przed zabójstwem miał polecić jednemu z pracowników wydanie fotografii renegata osobom, które się po nią zgłoszą. Ale po wszystkim otwarcie skrytykował ten czyn, oskarżając o zamach POW: "Działy się w organizacji rzeczy pożałowania godne (…). Bojówki nie utrzymane w należytej dyscyplinie, wyrządziły nie tylko polityczne szkody, ale hańbiły imię polskie. Przypomnę sprawę Kupki. Wiem, że Niemcy robili jeszcze gorsze rzeczy, dopuszczali się haniebnych zbrodni, ale to nas nie upoważniało do naśladowania ich". 10 lat później sugerował, że z planowaniem mordu powiązany był Michał Grażyński, wojewoda śląski i jeden z liderów POW na Śląsku. Długie śledztwo, którego finał odbył się przed specjalnym sądem Komisji Międzysojuszniczej, doprowadziło do skazania Myrcika na 3 lata więzienia. Nie spędził w nim ani godziny, winę darowano mu na mocy amnestii.

    Tu nasuwają się pytania czy tylko ludność pochodzenia polskiego była pokrzywdzona , czy nie krzywdzono także drugiej strony , dlaczego strony Polska jak i Pruska wykluczyły trzecią opcję śląską z plebiscytu , chodzi mi , że na kartach plebiscytowych nie było jesteś za Polską , Niemcami lub Śląskiem . Kto napadł na Śląsk należący do Prus , kto był agresorem wówczas .Skąd na terenie Śląska znalazło się tylu Polaków tu akurat odpowiedz jest jasna , z Wielkopolski , ponieważ uważali skoro Śląsk należy do Prus to tak jak oni jest polski , jak zobaczymy przyrost ludności na Śląsku w połowie XIX w i dlaczego dziś mieszkańcy np Dąbrówki mają krewnych w woj . wielkopolskim . Dlaczego nie pisze się o licznych kradzieżach powstańców , którzy okradali kościoły po stronie niemieckiej , że pod groźbą zabicia rodziny zmuszali do pójścia do powstania , skąd się wzięło wojsko polskie przebrane w cywilne ubrania na terenie Ślaska w III powstaniu itd . Jak piszemy historię piszmy całą prawdę nawet jak by bolała .....

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.